Poczekaj chwilę na załadowanie wszystkich zdjęć.

 

Odczekaj chwilę na załadowanie wszystkich zdjęć.

Odczekaj chwilę na załadowanie wszystkich zdjęć.

ARCHIWUM

" Jerycho Różańcowe w Wałbrzychu"


Wałbrzyszanie u Patronki

W niedzielę 15 września Wałbrzych obchodzi święto Patronki Miasta Matki Bożej Bolesnej. Tradycyjnie już od 6 września trwa dziewięciodniowa Nowenna ku Jej Czci. Przez całą dobę mieszkańcy miasta wraz ze swoimi duszpasterzami modlą się u stóp Cudownej Figury. Codziennie o godz. 8, 12 i 20 jest odprawiana Msza św. Wierni modlą się przed Najświętszym Sakramentem w ramach Jerycha Różańcowego. Zanoszą modlitwy w intencji miasta i ojczyzny. Sanktuarium tętni życiem w dzień i w nocy. Istnieje jeszcze możliwość wzięcia udziału w tej pięknej wspólnotowej modlitwie, poniżej podajemy program spotkań modlitewnych na pozostałe dni:

Czwartek, 12 września 2013 r.: Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

godz.   00:00 – 4:00 Modlitwie przewodniczą animatorzy Jerycha

3:00 Procesja pokutna na kolanach

4:00 – 8:00 Modli się Towarzystwo Przyjaciół Wyższego Seminarium Duchownego

8:00 Msza św. – przewodniczy ks. Kanonik Jan Pryszczewski

9:00 – 12:00 Czuwają uczestnicy Krucjaty Różańcowej oraz wspólnoty modlitewne parafii pw. św. Józefa Robotnika

12:00 Anioł Pański oraz Msza św. – przewodniczy ks. Kanonik Ludwik Hawrylewicz

13:00 – 15:00 Czuwają uczestnicy Krucjaty Różańcowej oraz wspólnoty modlitewne parafii pw. św. Barbary

15:00 Godzina Miłosierdzia

16:00 – 21:30 Czuwają wspólnoty modlitewne parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Wałbrzychu

19:00 Różaniec do Siedmiu Boleści NMP, w modlitwie uczestniczy młodzież z parafii p.w. św. Józefa Robotnika

            19:30 VII Dzień Nowenny do Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha

20:00 Msza św. koncelebrowana, przewodniczy ks. Prałat Dziekan Krzysztof Moszumański wraz z kapłanami parafii p.w. Św. Józefa Robotnika i Św. Wojciecha, z udziałem wiernych

21:00 Apel Jasnogórski

21:30 – 24.00 Czuwają uczestnicy Krucjaty Różańcowej z parafii pw. św. Wojciecha oraz Niepokalanego Poczęcia NMP w Wałbrzychu

 

Piątek, 13 września 2013 r.: Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

godz.   00:00 – 8:00 Modli się Rodzina Radia „Maryja”

3:00 Procesja pokutna na kolanach

8:00 Msza św. – przewodniczy ks. Piotr Kopera, Rektor księży Pallotynów

9:00 – 12:00 Czuwają uczestnicy Krucjaty Różańcowej oraz wspólnoty modlitewne parafii pw. św. Franciszka z Asyżu

12:00 Anioł Pański oraz Msza św. – przewodniczy ks. Kanonik Dariusz Danilewicz

13:00 – 15:00 Czuwają uczestnicy Krucjaty Różańcowej oraz wspólnoty modlitewne parafii pw. MB Nieustającej Pomocy

15.00 – 19.30 Comiesięczna adoracja dnia 13. w intencji Ojczyzny

19:00 Różaniec do Siedmiu Boleści NMP

19.30 VIII Dzień Nowenny do Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha

20:00 Nabożeństwo Fatimskie pod przewodnictwem Prepozyta wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej

21:00 Apel Jasnogórski

22:00 – 24:00 Modlitwie przewodniczą animatorzy Jerycha

 

Sobota, 14 września 2013 r., uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego:

Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

godz.   00:00 – 3:30 Modlą się Katecheci

3:00 Procesja pokutna na kolanach

3:30 – 8:00 Modlitwie przewodniczą animatorzy Jerycha

8:00 Msza św. z nauką rekolekcyjną – przewodniczy o. Zdzisław

9:00 – 12:00 Czuwają uczestnicy Krucjaty Różańcowej oraz wspólnoty modlitewne parafii pw. św. Maksymiliana oraz św. Józefa Oblubieńca w Wałbrzychu

12:00 Anioł Pański oraz Msza św. – przewodniczy ks. Kanonik Tadeusz Wróbel wraz z ks. kan. Franciszkiem Skwarkiem

Przeniesienie Jerycha Różańcowego na Podzamcze przez pieszą pielgrzymkę w formie procesji eucharystycznej z Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej do Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Św.:

Godz. 13:00 – 16:00 Etap I, z Sanktuarium MB Bolesnej do kościoła pw. św. Wojciecha

około 16:00 – 16:10 krótka adoracja Najświętszego Sakramentu wspólnie z wiernymi zgromadzonymi w kościele

16:10 – 17:00 Etap II, z kościoła pw. św. Wojciecha do Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Św.

(Przed godz. 17:00 przewiezienie wałbrzyskiej Piety z Sanktuarium Patronki Wałbrzycha do Sanktuarium na Podzamczu)

            17:00 wejście pielgrzymki z Najświętszym Sakramentem i cudowną figurą Matki Bożej Bolesnej do świątyni

Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Św.

17:00 – 18:00 Kontynuacja adoracji Najświętszego Sakramentu przyniesionego w procesji eucharystycznej z parafii kolegiackiej. Czuwają uczestnicy pieszej pielgrzymki, wspólnoty modlitewne parafii pw. Podwyższenia Krzyża św. oraz św. Apostołów Piotra i Pawła, a także uczestnicy Krucjaty Różańcowej z całego Wałbrzycha i ziemi wałbrzyskiej

17:00 Różaniec do Siedmiu Boleści NMP

17:30 IX Dzień Nowenny do Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha

18:00 Uroczyste zakończenie wielkiego Oblężenia Jerycha i rozpoczęcie odpustu Podwyższenia Krzyża Św. w Roku Wiary:

Uroczysta Msza św. odpustowa Podwyższenia Krzyża Św. pod przewodnictwem JE Biskupa Świdnickiego prof. Ignacego Deca.

Po zakończeniu: przewiezienie cudownej figury Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha, na do kolegiaty pw. św. Aniołów Stróżów.

21:00 Uroczysty Apel Jasnogórski w kolegiacie pw. św. Aniołów Stróżów

Niedziela, 15 września 2013r., uroczystość Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha: Kolegiata Św. Aniołów Stróżów

Godz. 17:00 Uroczysta Msza Święta Odpustowa ku czci Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha, pod przewodnictwem JE Ks. Biskupa Ordynariusza prof. Ignacego Deca, z udziałem Wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej oraz duchowieństwa i wiernych Diecezji Świdnickiej.

Po Mszy św. procesjonalne przeniesienie cudownej figury Matki Bożej Bolesnej do Sanktuarium Patronki Wałbrzycha.

Ramowy program modlitwy

na każdą dobę Jerycha Różańcowego

Godz. 00:00. TE DEUM. Koronka do Chórów Anielskich.

Wynagrodzenie za krew dzieci nienarodzonych.

1:00. Różaniec św.

3:00. Procesja pokutna na kolanach. Droga Krzyżowa. Różaniec św., adoracja w ciszy.

7:30. Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP. Koronka do Miłosierdzia Bożego w intencji rozwoju Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę.

8:00. Msza św.

8:30 (9:00) – 12:00. Różaniec św., modlitwy wspólnot parafialnych, adoracja w ciszy.

12:00. Anioł Pański oraz Msza św. z nauką rekolekcyjną o. Zdzisława Szymczychy sscc

13:00 – 15:00. Różaniec św., Różaniec do Krwi Chrystusa, modlitwy wspólnot parafialnych, krótka adoracja w ciszy.

15:00. Godzina Miłosierdzia: Koronka do Miłosierdzia Bożego oraz Droga Krzyżowa.

16:00 – 19:00. Różaniec św., modlitwy wspólnot parafialnych, adoracja w ciszy.

19:00. Różaniec do Siedmiu Boleści NMP

19:30 Nowenna do Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha.

20:00. Msza św. z kazaniem nt. Różańca św. (z wyjątkiem 13 września)

21:00. Apel Jasnogórski z prelekcją o zwycięstwach różańcowych

22:00 – 0:00. Różaniec św.

 

 

Syberyjska gehenna Polski a „przedsiębiorstwo holokaust"

Działania, a właściwie brak jakichkolwiek działań na scenie politycznej świata upoważnia do oskarżeń państwo Izrael o grzech zaniedbania wobec dokonującej się w jego bezpośredniej bliskości oraz na oczach cywilizowanego świata, eksterminacji chrześcijan. To dzieje się na Bliskim Wschodzie, Afryce oraz Azji, a generalnie w krajach islamskich. Oskarżam więc państwo Izrael o niepodejmowanie żadnych kroków, aby ratować niewinnych oraz przeważnie biednych sąsiadów  NA PEWNO WYZNAWCÓW TEGO SAMEGO Boga; i to w sytuacji, gdy za takie działania, nie spotka ich żadne prześladowanie. Bo dzisiejsza ideologia holokaustu opiera się właśnie na wypominaniu inercji ludności z terenów okupowanej Polski, wobec dokonywanych aktów prześladowań przez niemieckiego okupanta ludności Żydowskiej. Mając historyczne doświadczenia holokaustu właśnie oni predestynowani są do ujęcia się za ginącymi np. w Indonezji, Egipcie, swoich braci w wierze. Historyczne już zarzuty o braku interwencji w sprawie ginących Żydów, wysuwane pod adresem Polaków stają się teraz wyraźnym i radykalnym wyrzutem pod ich własnym adresem. Z tą różnicą, że Polacy musieli wówczas walczyć o własne przetrwanie, natomiast Żydzi dysponują dziś wszelkimi instrumentami na arenie międzynawowej, aby na forum światowym podnieść i uczynić  głośną kwestię zabijania chrześcijan. Aby przerwać ich holokaust.

Pod adresem polskich obywateli formułowane są pretensje, że nie dawali się zabijać hitlerowcom za dręczonych Żydów (!?). Innymi słowy, że w Polsce było tak mało ludzi pokroju Maksymiliana Kolbe. Dzisiaj sami nie chcą nawet małego ruchu wykonać, aby nadać sprawie międzynarodowy rozgłos. Dość tego wołania i oskarżania ludzi w przeszłości,
o antysemityzm, o jakąś tam formę „współodpowiedzialności” za holokaust, w  momencie kiedy Żydów możemy oskarżać o to samo. O antychrześcijanizm; o bierność wobec masakry chrześcijan; o brak inicjatywy dla której nie mają usprawiedliwienia. Dziś to oni są winni zamilczania ( a czy Polacy wtedy byli winni ?! skoro milczenie było sposobem  przetrwania). Są winni tego ohydnego procederu dokonującego się na oczach całego świata. Skoro wiedzą dobrze czym to się kończy, dlaczego teraz sami milczą?! Oskarżają Piusa XII o niestawienie się za żydami u Hitlera (gigantyczny błąd niewiedzy! dokumenty z czasów wojny przeczą temu!), więc to teraz Papież powinien ich wezwać do obrony ginących chrześcijan. Teraz to oni mają większe możliwości działania, niż Polacy i Papież w czasie okupacji. Wtedy Polacy walczyli o to, aby przetrwać, a dziś Izrael dysponuje wszelkimi środkami by przerwać albo chociaż pohamować dziejącą się tragedię. Ale dlaczego tego nie czynią?! Dlaczego? Jak oni śmią dziś wspominać czasy wojny, sprzed pół wieku, i szukać winnych swojego cierpienia. Tak jakby winni byli nieznani?! To  już  jest cynizm. Ale cel jawi się raczej  klarowny. By od słabszego dochodzić roszczeń finansowych. Bo wydrzeć cokolwiek, można tylko, słabszemu. Ale być może chodzi tu o jakąś formę satysfakcję nacjonalną? O jakiś rewanżyzm? Czyli: „niech teraz jak największa liczba chrześcijan się wykrwawi, a wtedy ból nasz będzie mniejszy”

Już mamy dość nieustannego oskarżania nieżyjących już ludzi (także z powodu i przez żydów) …!? Aparat bezpieczeństwa w Polsce komunistycznej w pokaźnej ilości obsadzony był przez Żydów, co pokazują archiwa IPN--u). Wyroki polityczne sędziów pochodzenia żydowskiego zapadały jeszcze długo po wojnie, a  dotyczyły one wielkich bohaterów sprawy niepodległości Polski. Mam już dość oskarżania Polaków za to, że czegoś nie uczynili, kiedy dziś tego samego nie czynią! Obwiniają więc ludność polską, że nie składała mile widzianej ofiary krwi swojego życia i życia bliskich i ich rodzin; Że nie wszyscy Polacy dawali się zabijać i że bardziej cenili życie swoje, a nie życie obcej nam kulturowo ludności żydowskiej. Że nie byli męczennikami i altruistami (altruizm to mit, z nielicznymi wyjątkami ).

Oskarża się nieżyjących o jakieś zaniechania (bo tych co już nie ma, nie mogą się bronić) a dziś wśród nas żyją Polacy, którzy cudem przetrwali hekatombę Syberii i jakoś nikt nie mówi
o wyrównywaniu niesprawiedliwości dziejowej, za to co oni przeszli tam na Wschodzie. Nie mówi się o restytucji utraconych majątków, domów, miejsc pracy (obecnie w granicach Rosji). Świat i Żydzi jakoś milczą, a oni muszą żyć z tym niezatartym poczuciem krzywdy. Dużo bardziej chwalebnym jest zajęcie się żyjącymi, a danie spokoju oskarżeniom zamordowanym przez Niemców, Polaków. Dziś polskie władze nie myślą o sprowadzeniu do Polski żyjących na obczyźnie rodaków. Ale angażują się, co rusz w jakieś ceremonie na cześć Żydów albo w stawianie pomników okupantowi i jego armii (pomnik poległym w walce z Polakami, na naszej ziemi, bolszewikom). I taka tragifarsa. Wypłaca się stalinowskim sędziom żydowskiego pochodzenia mieszkającym na obczyźnie, pokaźne emerytury płacone z podatków ich niegdysiejszych ofiar(!?). To jakieś kuriozum. Bo 50 lat tęsknoty za krajem żyjących w Kazachstanie,  wysiedlonych, którzy ginęli za Polskę w jakiej teraz  możemy żyć, to za mało, ale liczy obchód „Marszu Żywych” w Oświęcimiu. My już nie mamy swoich bohaterów żywych, bo zostali zabici albo wysiedleni lub zamordowani. O Polakach, którzy ginęli w imię Ojczyzny i za nią ponosili katusze, zapomina się, a gloryfikuje tych, którym polskość była wręcz czymś obojętnym jeśli nie gorzej. Bo np. taki Blumsztajn- patriotyczny
i czysto polski Marsz Niepodległości nazywa -uwaga! – „marszem nazistów”(?!). Gdzie
i jakiego Polaka stać by było na podobne zachowanie wobec ludności obcej nacji?! I to jeszcze w jego państwie.

Kogo dziś w Polsce winno się nagradzać i gloryfikować, w dobie jawiących się, wszem i wobec antypolonizmów. Katów czy ofiary? To jakieś potworne pomieszanie pryncypiów i wykoślawienie historycznej sprawiedliwości.

Należy postawić Żydom, zarzut ten sam jak oni stawiali Polakom żyjącym pod okupacją. Za niepodejmowanie głosu w sprawie nikt ich nie będzie sądził albo nie będzie zabijał. Tak jak Niemcy zabijali Polaków (rodzina Ulmów). Teraz Żydzi mają pieniądze, mają wpływy
a milczą jakby się nic nie działo. Podczas okupacji mordowano całe rodziny i wsie.
Po konkretne nazwiska odsyłam do książek i artykułów znanego poszukiwacza prawdy
prof. J. R. Nowaka

Jeszcze raz pytam, dlaczego Izraelczycy milczą wobec dokonującej się rzezi?  Być może mogłoby to zakłócić albo odwlec ich interesy  finansowe na światowych giełdach?
A może milczą bo wydaje się to być zbyt mała sprawa wobec tych, które stanowią o bycie współczesnych żydowskich elit. A sprawa holokaustu poprawia im image „Kordiana narodów”. A przecież, kto jest pasywnym świadkiem niesprawiedliwości i krzywdy ten ponosi współodpowiedzialność. Jest winny. Niech więc Żydzi już przestaną mówić
o antysemityzmie bo sami przez bierność są współwinni śmierci tylu ludzi na świecie albo
o holokauście bo sami go czynią np. Palestyńczykom. A jak mówi Żyd Oswald Rufeisen; „antysemityzm to przesąd i zabobon wytworzony na podłożu koncepcji psychologicznych przeniesionych na sytuację wojenną” (!?) (cyt.za prof. J. R. Nowak- „Naród w którym znalazło się tylu aniołów”). Natomiast antypolonizmy czynione są na całym świecie, w Unii Europejskiej, w sąsiedztwie najbliższym Polski i to takie, które czynią nas współodpowiedzialnymi za wojnę, a czasami nawet za współsprawców (!?) hekatomby wojennej. A Niemcy zaspokoili żydowskie żądania wypłacając im 100mld dolarów, bo na tyle zostało wycenione życie ok. 6 mln istnień ludzkich. Tyle była warta duma narodowa;
i wszystko inne zostało im zapomniane i darowane I tylko tego szukają oni u Polaków czyli
u niemieckich ofiar. Tylko pieniądze są wytłumaczeniem i pretekstem rozpętania całego „przedsiębiorstwa” zwanego holokaust ( czyli narzędziem do wyciągania pieniędzy skąd się da, i jakkolwiek się da). Choćby za cenę wykoślawiania i zakłamywania historii. Bo pieniądze nie mają narodowości.

 

Żydowskie cierpienia nie są czymś wyjątkowym na ołtarzu narodowych ofiar II Wojny Światowej. Nie możemy i nie wolno nam zapomnieć o Polskiej Golgocie Wschodu!, która była wcale nie mniejszą martyrologią od cierpień żydowskich. A bez wielkiej przesady można powiedzieć, że nawet większą. Niech więc dzisiaj zawołają na możnych „tego świata” że pod ich bokiem dzieje się jawna niesprawiedliwość i nowa, „współczesna forma holokaustu” oraz haniebne bestialstwo, a także hańba dla całego demokratycznego świata. Tak jak mówimy o antysemityzmie, tak można mówić o jawnym i agresywnym, ANTYCHRYSTIANIZMIE. Żydzi powinni być na to uwrażliwieni; A oni co?! Oni NIC! Jak za czasów wojny  wyrósł antysemityzm, kiedy cały świat był bezbronny wobec niemieckiej zbrodniczej machiny wojennej, tak dziś dysponujemy wszelkimi środkami potrzebnymi do tego, aby zaradzić masakrze dokonywanej na oczach, tej współczesnej, podobno humanitarnej cywilizacji. DLACZEGO ŚWIAT MILCZY? DLACZEGO ŻYDZI MILCZĄ?

Ks. Mirosław Sowiński

Boże Ciało

Boże Ciało


Uroczystość Bożego Ciała jest głęboko związana z Wielkanocą i Zesłaniem Ducha Świętego: jego przesłankami są śmierć i zmartwychwstanie Jezusa oraz rozlanie Ducha Świętego. Związana jest też bezpośrednio z uroczystością Trójcy Przenajświętszej, obchodzoną
w ubiegłą niedzielę. Tylko dlatego, że sam Bóg jest relacją, możliwy jest związek z Nim;
i tylko dlatego, że jest miłością, może kochać i być kochanym. Tak oto Boże Ciało jest przejawem Boga, dowodem, że Bóg jest miłością. W sposób jedyny i wyjątkowy święto to mówi nam o miłości Bożej, o tym czym jest i co czyni. (…) Miłość przeobraża każdą rzecz,
a więc zrozumiałe  jest, że w centrum dzisiejszego święta Bożego Ciała znajduje się tajemnica przeistoczenia, znak Jezusa – Miłości, który przemienia świat. Patrząc na Niego
i wielbiąc Go, mówimy: tak, miłość istnieje, a skoro istnieje, wszystko może się zmienić na lepsze i możemy mieć nadzieję. Jest to nadzieja, płynąca z miłości Chrystusa, aby dać nam siłę do życia i stawiania czoła trudnościom.

( Benedykt XVI, 14.06.2009 )

 

NIedziela Palmowa 2012

Cały Wielki Post to taka duchowo-fizyczna przełajówka po ewangelicznych górach. Zaczęło się od Góry Zwycięstwa Jezusa nad Kuszeniem. Potem była Góra Przemienienia - tylko dla Orłów !!! Na Syjonie słyszeliśmy świst Jezusowego bicza w świątyni jerozolimskiej. Ojciec Jonasz bardzo ekspresyjnie „sprowadzał nas do parteru”. Następne dwie niedziele trochę po równym. Chwilami wiało grozą w rozważaniu Ks. Adama, ale na szczęście nad wszystkim unosiła się woń miłosierdzia Bożego. Przed tygodniem Ks. Krzysztof wyciszył nas i dopełnił namaszczenia balsamem Jezusa Miłosiernego.  Dziś Niedziela Palmowa. Ostatnia prosta przed Wielkanocą. Tak ważna, że doczekała się niepowtarzalnego imienia WIELKIEGO TYGODNIA.

Żyjemy w czasach, w których zegary przestały chodzić. One po prostu pędzą. Nie wiadomo kiedy minęło już pięć niedziel. Może na początku Wielkiego Postu były wielkie postanowienia, wielkie pragnienia, serca się rwały do ogromnie wielkich rzeczy… I co ?

To już? …Prawie nic, albo całkiem nic się nie udało…

Wielki Tydzień, żeby był wielki, musi się stać czasem wielkiego obrachunku z własnym sumieniem, z własnym życiem, z postanowieniami… Przede wszystkim z wielką konfrontacją tzw. swojego zdania ze zdaniem Jezusa i zdaniem Kościoła. Uważaj! Już starożytni ojcowie pustyni przestrzegali: jeśli sam dla siebie jesteś nauczycielem, szybko się okaże, że jesteś uczniem głupca!

Zbiorowym bohaterem Niedzieli Palmowej jest tłum. Dziś wykrzykuje „hosanna!” Ale co
z tego… Za pięć dni w Wielki Piątek będzie się darł „na krzyż z Nim!” Bo taki jest tłum. Nie myśli. Powoduje się emocjami. Tłum łatwo podpuścić, rozognić emocje. W tłum łatwo wpuścić prowokatorów. Najgorzej, jeżeli człowiek taki tłum ma w sobie. Sam jest tłumem. Aż do stania się tłumokiem.

Co zatem robić? Czy już nie za późno? Może w przyszłym roku mądrzej spróbować? Broń Boże nie czekaj do przyszłego roku. Trudno, nie udało się dotąd, niech się uda odtąd. Spróbuj! Założycielka Ruchu Fokolari, Chiara Lubich, pisze cudownie w jednym z rozważań: bodaj byś był robotnikiem, choćby ostatniej godziny. Ci ostatni przecież także otrzymali tyle samo, co pierwsi. Pamiętasz tę przypowieść? No to ją odszukaj! A więc: nie czekaj i nie odkładaj! Uczyń Wielki Tydzień naprawdę TWOIM WIELKIM TYGODNIEM! Za mało się modliłeś, albo wcale? No to weź się do roboty! Byłeś na Drodze Krzyżowej?  No to idź! Byłeś na Gorzkich Żalach? No to idź! Dziś ostatnie. Pamiętałeś o poście? Może by tak za to
w Wielkim Tygodniu ze dwa razy: w środę i w piątek. Nie zapomnij, że ten piątkowy jest WIELKOPIĄTKOWYM  POSTEM. Stać cię, żeby tylko o chlebie i wodzie, albo gorzkiej herbacie? Daj sobie w tym tygodniu spokój z komputerem. Chyba, że tyle co w pracy, lub do pracy. Wygaś telewizję! A jeżeli już, to puść sobie dobry film religijny. Nie mów, że nie wiesz od kogo pożyczyć. Kiedy ostatni raz medytowałeś Biblię? Czy wiesz, co to jest „Niedziela”, albo „Gość niedzielny”? Czy wiesz, co to jest „Yucat”? Byłeś już do porządnej spowiedzi? Nie

tak z marszu i na chybcika. Spowiadałeś się już kiedyś z całego życia?

…I jeszcze jedno! Czy wiesz, że Święta zaczynają się liturgią wielkoczwartkową? Trwają przez cały Wielki Piątek i Wielką Sobotę? Że ukoronowaniem jest bardzo późnowieczorna, albo nawet nocna msza św. rezurekcyjna z procesją wokół kościoła, poprzedzona wigilią paschalną? Wiesz? Jeżeli ktoś przyjdzie na mszę św. dopiero w niedzielę wielkanocną, choćby nawet o 6.00 rano, spóźnił się. Już po wszystkim. Po zmartwychwstaniu… Nie bądź jak Apostołowie, których zabrakło przy grobie. Wstyd… Czuwali wrogowie… Swoich nie było.

Przyszli już po wszystkim… Nie po to im się to przydarzyło, abyśmy powielali wstyd. Więc: CZUWAJ!

 

 

XRomuald

5 Niedziela Wielkiego Postu – Rok B

 

Powiedz duszom aby nie stawiały tamy mojemu Miłosierdziu we własnym sercu, które tak bardzo chce w nich działać. Pracuje moje Miłosierdzie we wszystkich sercach, które mu otwierają swoje drzwi; jak grzesznik, tak i sprawiedliwy potrzebuje mojego Miłosierdzia.

Dusze dążące do doskonałości niech szczególnie uwielbiają moje Miłosierdzie, bo hojność łask, które im udzielam, płynie z Miłosierdzia mojego. Pragnę, aby te dusze odznaczały się bezgraniczną ufnością w moje Miłosierdzie. Łaski z mojego Miłosierdzia czerpie się jedynym naczyniem, a jest nim – ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma.

Te słowa Pana Jezusa, skierowane do siostry Faustyny, zapisane na kartach Dzienniczka, są doskonałym komentarzem do Liturgii Słowa 5 Niedzieli Wielkiego Postu. Wszyscy potrzebujemy pokornej ufności serca wobec nieskończonej Miłości Boga.

Już prorok Jeremiasz w pierwszym czytaniu, przeznaczonym na dzisiejszą niedzielę, powiedział: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem.

To wspaniała prawda, którą dziś na nowo, a zdaję się, że jeszcze z większą mocą przypomina nam prorok Jeremiasz, że oto mamy Boga, który jest Miłością: …Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie, mówi Pan, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.

Tę prawdę ubogacają św. Paweł w Liście do Hebrajczyków oraz Jan Ewangelista, wskazując nam na Chrystusa, Syna Bożego, który jest największym darem Miłości Boga do człowieka. Otóż Chrystus, posłuszny Ojcu, przez swoje cierpienie, mękę, śmierć i zmartwychwstanie, otwiera nam drogę ku życiu, ku zbawieniu, ku świętości, ku prawdziwej wolności dziecka Bożego.

Dzisiaj nie wystarczy już być tylko dobrym. Dzisiaj trzeba być świętym. A świętym będzie ten, kto w centrum swego życia i powołania postawi Chrystusa.

Niech 5 już Niedziela Wielkiego Postu, będzie dla nas wszystkich inspiracją do modlitwy zawierzenia, do modlitwy o pokój, miłość i ufność naszych serc. Nie bójmy się. Nie traćmy nadziei. Przecież mamy Boga. Módlmy się tylko o wielkie pragnienie świętości naszego życia. Wielu to dostrzeże i spróbuje naśladować. Świadectwo to droga ewangelizacji. Pomóżmy Jezusowi w zbawianiu świata.

 

Ks. Krzysztof IWANISZYN

ojciec duchowny WSD Diecezji Świdnickiej

IV NIEDZIELA WP

Moi Kochani, to już czwarta niedziela tegorocznego Wielkiego Postu. Cieszę się, że mogę spotkać się wraz z Wami i wspólnie pochylić nad bogactwem dzisiejszej Liturgii Słowa. Dobrze jest w to niedzielne popołudnie zasiąść do stołu, który obficie zastawił dla nas Bóg.

Słowo, które niesie z sobą potęgę Bożej mądrości i łaski zaskakuje zapewne każdego nieprawdopodobną aktualnością i trafnością wyrazu. Aż trudno uwierzyć, że słowa zaczerpnięte z drugiej Księgi Kronik odnoszące się do sytuacji Narodu Wybranego sprzed niewoli babilońskiej, mogą stanowić tak dokładną diagnozę opisującą świat i sytuacje na które patrzymy w naszej codzienności: „Wszyscy naczelnicy Judy, kapłani i lud, mnożyli nieprawości, naśladując wszelkie obrzydliwości narodów pogańskich i bezczeszcząc świątynię, którą Pan poświęcił w Jerozolimie.”Pan jednak nie przestaje się pochylać nad nimi wierny swej Miłości i pełen Miłosierdzia i jak słyszymy: „..bez wytchnienia wysyłał do nich swoich posłańców, albowiem litował się nad swym ludem i nad swym mieszkaniem. Oni jednak szydzili z Bożych wysłanników, lekceważyli ich słowa i wyśmiewali się z Jego proroków, aż wzmógł się gniew Pana na swój naród do tego stopnia, iż nie było już ocalenia”.

Czy rzeczywiście nie jesteś w stanie dostrzec w tym wszystkim siebie? Owszem jest to obraz dzisiejszego świata, który jest głuchy na słowa Prawdy i ślepy na znaki Bożej dobroci i miłości. Obraz, który wprowadza jednych w zakłopotanie, innych w beznadzieję, wszelkiego rodzaju bunty, jeszcze innych w swoisty marazm, wewnętrzną pustkę, czy też wprost niewiarę i wszelkie formy bezbożnictwa…. Jednak to wszystko dzieje się wobec mnie i Ciebie. Dzieje się wobec nas z naszymi poranieniami, zwątpieniami, bezczynnością, obojętnością, ciemnością grzechu i zdecydowaną letniością, która może w tej rzeczywistości stanowić skuteczną formę kamuflażu i budowania namiastek pozornego bezpieczeństwa w imię tzw. „świętego spokoju”. Warto zatem stanąć w samym centrum tego Bożego Przesłania, które- chcemy, czy nie- przeszywa nas jak miecz obosieczny obnażając całą prawdę o nas, ale i stawiając nas wobec nieogarnionego Bożego Miłosierdzia, które przygotowuje nam drogę i wzywa do działania: „ Jeśli z całego ludu Jego jest między wami jeszcze ktoś, to niech Bóg jego będzie z nim, a niech idzie!”

Podejdźmy zatem do Jezusa mając w sercu duży niepokój, szukając Prawdy , która może nas wyzwolić. Jak Nikodem zadajmy sobie trud i wylejmy przed Nim nasze serca, na nowo słuchając dobrze znanej nam nauki: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Co tak naprawdę znaczą dla mnie te słowa i jakie niosą przesłanie…. Jakie mam odczucia i jakie rodzą się we mnie pragnienia odkrywając źródło Miłości i Miłosierdzia w Jezusie… w Nim doznając usprawiedliwienia i stając się nowym stworzeniem.

Świat potrzebuje dziś świadków o co wołał nasz wielki rodak bł. Jan Paweł II, autentycznych czcicieli Jezusa, którzy w sposób radykalny opowiedzą się po Jego stronie dostrzegając w Nim cel i sens swojego życia. Potrzebuje świadków, którzy całym sercem chcą do Niego przylgnąć i w dzisiejszym świecie świadomie dla Niego żyć i umierać. Czy pragnę należeć do takich ludzi. A jeśli tak, to jaki mam pomysł na życie i co robię by On był moim osobistym Panem i Zbawicielem?!!! „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.” Przegraliśmy w naszej Ojczyźnie batalię o krzyż dając się uwikłać w jakieś polityczne spory i dywagacje, obojętnie patrząc na to jak był profanowany narażając bardzo krzyż z naszego serca na jego detronizację i poniżenie…. A może stało się tak dlatego, że ten krzyż już dawno spadł ze swojego właściwego- najważniejszego miejsca w moim życiu i okazał się byś zaniedbanym , odrzuconym , przestarzałym i zbędnym jego elementem…. Idący do Ziemi Obiecanej Izraelici, którzy poznali swój grzech w Bogu szukają pomocy otrzymują znak ocalenia, który Mojżesz wywyższa na pustyni na wyraźne polecenie Boga. Każdy, kto z wiarą spojrzał na węża zostawał przy życiu. Dzięki Bożej łasce, wywyższony nad ziemią wąż staje się źródłem ratunku i znakiem ocalenia będąc zapowiedzią i figurą wywyższonego nad ziemią na krzyżu Jezusa. Czy Ty wywyższyłeś już krzyż Jezusa w swoim życiu? Jak Patrzysz na jego krzyż,. Czy wszyscy ludzie mogą Go oglądać na Twojej piersi, w Twoim domu, samochodzie, miejscu pracy… Czy widzą pełne wiary Twoje spojrzenie na znak Twego Zbawienia…? Czy widzą, jak czytasz z niego nieustanne pragnienie budowania żywych i coraz ściślejszych relacji oraz więzów z Bogiem ? Czy mogą doświadczyć Twej pełnej odpowiedzialności za budowanie ich z ludźmi, których On umiłował…? To słowo musi przejść przez Ciebie kolejny raz jak obosieczny miecz gdyż: „Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.” Chodź zatem w świetle stając się Jego uczniem, abyś w wielkanocny poranek rozpoznał Go po łamaniu chleba, a na pielgrzymce mógł, mogła o Nim dać radosne świadectwo!!! Do zobaczenia na pielgrzymim szlaku, a może i wcześniej – zapraszam na WWW.wiry.pl i na Drogę krzyżową i Drogę Światła na Ślęży! Niech Was Bóg prowadzi!!! – x.Adam

 

ks. Adam Woźniak Ojciec Duchowny Pieszej Pielgrzymki Świdnickiej

III niedziela Wielkiego Postu

Jezus postanowił oczyścić Świątynię. Wywołał ogromną wrzawę, w której świst, sporządzonego przez siebie bicza, mieszał się ze zgiełkiem ludzi zebranych tam w jakże różnych celach.

Moi drodzy, nieomylne spojrzenie Jezusa, rozpoznało wrogów Świątyni, wrogów Boga. Gdy zagłębimy się w teksty św. Ewangelii, to wówczas dowiemy się, że dzień wcześniej wieczorem: "... przybył  do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii. Nazajutrz (...) wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie", tak całą tę sytuację opisuje Ewangelista Marek; a zatem już wieczorem poprzedniego dnia Pan Jezus zobaczy jak wyznawcy Boga, zachowują się w Domu Jego Ojca.

Jezus rozprawił się z tymi, którzy uczynili ze Świątyni wszystko, oprócz jednego - Domu Modlitwy. Nie zwraca uwagi kim oni są: wiernymi, handlarzami, kapłanami. Nie podejmuje się zawiłych dochodzeń, nie zważa na jakiekolwiek wyjaśnienia. Bowiem Jezus to wiedział, że ten handel ostatecznie był związany z ofiarami świątynnymi i właściwie służył chwale Ojca. Synowski gniew, gorliwość o dom Boży nie pozwalały Mu przyjąć takich wykrętów. Miał jeden cel: położyć kres tej liturgii, która była bluźnierstwem.

Po zakończeniu tej akcji, Jego oblicze musiało być podobne do twarzy kobiety, która kończąc generalne porządki ustawia miotłę obok wielkiego stosu śmieci i raduje się w głębi swego serca z porządku, jaki zapanował w jej domu.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę. Otóż Chrystus właśnie w przyjaciołach Świątyni rozpoznał jej najgroźniejszych wrogów. Może z lękiem odkrywamy ten fakt i boimy się przyznać tak po prosto, że najgorszych nieprzyjaciół chrześcijaństwa nie należy tylko i wyłącznie szukać na zewnątrz, ale niestety znajdują się oni także i w obrębie jego świętej przestrzeni.

Przypomnijmy sobie, gdzie szatan nakłonił do zdrady Judasza Iskariotę. Kochani nie gdzie indziej jak tylko w czasie Ostatniej Wieczerzy, na pierwszej Mszy św. Pamiętamy, że innym razem Pan Jezus wszedł do Świątyni, a właśnie tam składano Bogu ofiarę, przebywał człowiek opętany przez ducha nieczystego. Może nie jednego to przeraża, ale szatan szaleje nawet w Kościele, nawet na Eucharystii. Nigdy nam nie odpuści.

I niestety nawet my tak zwani porządni, którzy co niedzielę albo i częściej, uczestniczymy w Eucharystii, możemy stać się "wrogami", "nieprzyjaciółmi Kościoła", z którymi, kto wie, Pan Jezus też musiałby zrobić nieraz porządek. Gdy popełniamy grzechy i trwamy w takim stanie! Kiedy wielkim łukiem omijamy kratki konfesjonału, kiedy serce pobrudzone grzechem ciężkim, nie przeszkadza nam w byciu na Eucharystii, blisko Jezusa.

Kochani, tak sprawnie umiemy wyszukiwać zewnętrznych wrogów naszej religii. Wykazujemy doskonały zmysł wykrywania naszych nieprzyjaciół, obarczając ich wszystkimi winami (od masowej dechrystianizacji po niepokojący kryzys powołań). Wypowiedzieliśmy im wojnę. Ciągle powtarzając tylko jedno "jesteśmy przeciw". Kto wie czy przypadkiem bycie chrześcijaninem nie sprowadziliśmy do jednego, do wiecznego "bycia przeciw. I w tym wszystkim nie zauważyliśmy, że powinniśmy być raczej przeciw sobie.

Nie neguję niebezpieczeństwa jakie zagraża Kościołowi z zewnątrz. Ale nie łudźmy się, największe zagrożenie dla Kościoła pochodzi z Jego wnętrza, od nas samych. Bo przecież na dobrą sprawę, nieprzyjaciele zewnętrzni, oddają kościołowi wielką przysługę. Czynią go czujnym, zwiększają jego jedność, wzmacniają go, pomnażają go przez krew męczenników. A co najważniejsze sam Pan Jezus nam to obiecał, że bramy piekielne Kościoła nie zwyciężą.

Kochani, Kościół musi być krzyżowany, bo i Jego Założyciel został ukrzyżowany. Kościół musi cierpieć, bo i Chrystus cierpiał. Kościół musi składać ofiarę, bo i Chrystus złożył ofiarę z siebie. Musi niekiedy milczeć, być oplwany, ubiczowany i na śmierć skazany. Niektórzy złożą już go nawet w grobie, napiszą artykuły, że sprawa się z nim skończyła, że coraz większa ilość wiernych wypisuje się z Kościoła, to On mimo wszystko, trzeciego dnia zmartwychwstanie!

Jedynie wobec nieprzyjaciół wewnętrznych Kościół czuje się bezsilny. Bo często ci, którzy uważają się, albo uważali, za niezmordowanych obrońców, w rzeczywistości okazali się nieubłaganymi nieprzyjaciółmi. Jeszcze nie dawno chowali się pod skrzydła Kościoła, by tam walczyć o wolność człowieka i niezbywalne prawdy. Nie jednemu Kościół - jak dobra Matka - dał wykształcenie, a nawet i pozycję społeczną, a teraz ci sami odwrócili się i walczą z Kościołem. Do walki z takim nieprzyjaciółmi potrzebni są jedynie bicz Pana Jezusa i wierni????święci.

Chyba nie bez podstawne są stwierdzenia, które można usłyszeć z ust ludzi niewierzących: "Jaką wspaniałą rzeczą byłoby chrześcijaństwo, gdyby nie istnieli chrześcijanie". A ktoś inny stwierdził z goryczą, że: "nasza religia jest tak prawdziwa, ale sposób jej praktykowania jakże jest fałszywy".

Bracia i siostry trzeba nam to przyznać, że nie jeden z nas, który zaszył się w cieniu Świątyni, który żyje w świętym miejscu, może stać się nieprzyjacielem Świątyni, jej profanatorem. Nasze słabe zaangażowanie, sprowadzenie chrześcijaństwa do rozsądnych wymiarów, lub do wymiarów strachu i tchórzostwa, nieustanne umniejszanie roli Chrystusa w życiu człowieka. Działanie, które sprzeniewierza się naszemu Credo. Religia traktowana, jako polisa ubezpieczeniowa na życie wieczne. Pochopne potępienia, alergia na Krzyż w wymiarze cierpienia, nieumiejętność życia Ewangelią - to wszystko jest bronią, którą mogę zniszczyć Świątynię.

Kochani, w powietrzu śwista bicz Pana Jezusa. Jak błyskawica, oświeca mnie i sprawia ból, bo pokazuje, że to ja jestem winny, a nie inni. Ja jestem nieprzyjacielem Świątyni. Ale lepiej mieć poorane plecy biczem Jezusa, niż ukrywać chorą duszę i serce zdrajcy, pod nienagannym mundurkiem niby porządnego życia.

Pozwólmy Jezusowi na radykalne porządki w naszym sercu w trwającym Wielkim Poście.

 

o. Jonasz Pyka