Dzień 9

Etap Jezioro – Kawodrza

…mądrość nie może być tylko taką, która tylko rachuje, ale również czuje…sama mądrość może być niebezpieczna, może doprowadzić do cynizmu…mądrości serca nie nabędzie się własnymi siłami, mądrość serca jest darem Pana Boga…( ks. Romuald Brudnowski)

Coraz bliżej celu. To już się odczuwa, kryzysy już za pielgrzymami, pozostało do finału niewiele. Po drodze „Górka Przeprośna”, okazja do spowiedzi świętej dla tych, którzy wcześniej tego nie uczynili. To również miejsce skąd widać już wieżę Jasnej Góry, pielgrzymi nawzajem sobie dziękują, przepraszają i wspólnie się radują. Nastroje doskonałe, pogoda również. Przed Mszą św. około g.11 telefoniczne połączenie z ks. bp. Ignacym Decem – Pozdrawiam pielgrzymów – rozległ się głos biskupa w pielgrzymkowych głośnikach. Pielgrzymi odpowiedzieli brawami. – Do celu już blisko, wiem, że nadszedł czas podziękowań i przeprosin, jesteście pod „Górką Przeprośną”, a już jutro będziemy się witać u Matki. Do zobaczenia na Jasnej Górze.  – zakończył. Rozległo się gromkie: do zobaczenia. – Usłyszeliśmy dzisiaj w czytaniu: „ …głosimy tajemnicę Mądrości…” – mówił w homilii Główny Przewodnik. – Pamiętamy, jak Salomon prosił o mądrość serca, choć brzmi to paradoksalnie, bo to raczej głowa kojarzy się z mądrością, ale ta mądrość serca, to piękne połączenie głowy z sercem. Sama mądrość, może być niebezpieczna, może doprowadzić do cynizmu. Mądrość nie może być tylko taką, która rachuje, ale również czuje. Serce pełne rozsądku potrzebne jest  do rozeznawania dobra i zła. Mądrości serca nie nabędzie się własnymi siłami, mądrość serca jest darem Pana Boga. Niech nasze osądy, oceny, wypływają  z mądrości serca – życzył wszystkim. Podczas Eucharystii, kilkudziesięciu pielgrzymów ślubowało duchową adopcję dzieci poczętych. – Od 8 sierpnia 2011 r. biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię jedynie Bogu jest znane - powtarzali. Przez dziewięć miesięcy będą się modlić za nie oraz dokonywać uczynków miłosierdzia. Swoje świadectwo złożył również obecny od dnia poprzedniego ks. Franciszek Przewratil z Pragi. – Mam 51 lat – zaczął. – W wieku 28 lat zostałem ochrzczony, kapłanem jestem od ośmiu lat. Trochę studiowałem w Ameryce, w Waszyngtonie. Mówili mi tam, bym nie chodził na czternastą ulicę -  ulicę murzyńską. Od razu tam poszedłem. Trafiłem tam do ich kościoła, wspólnoty. Pięknie śpiewali i się modlili, aż się popłakałem. Trafiłem nawet do ich zespołu, ale nie potrafiłem tak rytmicznie poruszać się jak oni. Przeprowadziłem się i zamieszkałem w dzielnicy murzyńskiej. Wsiadałem do metra, a w nim sami murzyni i ja jeden biały. I tutaj na pielgrzymce odnajduję tą radość na chwałę Pana, pozdrawiam wszystkich. – zakończył. Swoimi doświadczeniami dzielili się również pielgrzymi z Ukrainy. – Jesteśmy z Koziatynia – wyjaśniała s. Immakulata , Polka pochodząca z Głuszyca, a tam pracująca. – Jest czternaście osób, najmłodszy pielgrzym ma 11 lat, a najstarszy 57. Jesteśmy wzruszeni, że tak wiele otrzymujemy, tak wiele jest życzliwości. Wszyscy są zakochani w Polsce. Nogi trochę okaleczone, bo mają nieodpowiednie buty. Tutaj na pielgrzymce jest wspaniała młodzież, dla moich towarzyszy jest to wielkie świadectwo. W naszym mieście jest 20 tys. mieszkańców, a zaledwie dwustu katolików, są jeszcze prawosławni. - Wyjaśniała s. Immakulata. – Chcę podziękować, za tą możliwość, że możemy iść do Matki – powiedziała skromnie po polsku Wiki, jedna z młodych Ukrainek. – Wiki była w ubiegłym roku na pielgrzymce, po drugim etapie, płakała, nie dawała rady. – dopowiedział s.Immakulata. -  Ale jej pomogli, wsparli, wytrwała. Poszła do polskiej szkoły, uczyła się przez rok języka polskiego, chce tu studiować i zamieszkać. Brawami nagrodzono te słowa. Po przyjaciołach z Ukrainy, wywołany został ks. prał. dr hab. Bogusław Konopko pielgrzym w sutannie z Ziębic. – Najpierw chodziłem z pielgrzymką wrocławską, a ze Świdnicką już osiem. – opowiadał. – Chciałbym, aby pielgrzymka wychodziła z rodzinnej parafii, część ducha pielgrzymki pozostaje wtedy w parafii. Myślę, że ta tradycja będzie trwała, a mnie po dwudziestu jeden razach trzeba chyba przekazać innym.- kwitował. – Księże chociaż do dwudziestu pięciu proszę pociągnąć, a potem zobaczymy – zachęcał ks. Romuald. Ogłoszono również wyniki zmagań sportowych. W tym roku podczas pielgrzymki niepokonanymi drużynami okazały się reprezentacje w piłce nożnej i w siatkówce z gr.1, czyli ze Świdnicy. Oklasków i radości nie było końca. Po zakończonej Mszy, dalej trwały zabawy, ustawianie żywych piramid, tańce i pląsy. Był również czas na posiłek południowy, a później już wymarsz  do częstochowskiej dzielnicy Kawodrza, to gościnnych gospodarzy przy ul. Kawodrzańskiej 31/37 skąd jak na dłoni widać wieżę Jasnej Góry.

Apel

…ostatnie apele w grupach, podziękowania dla najbardziej zaangażowanych oraz dla Księży Przewodników…

To już przyjęty zwyczaj na pielgrzymce, że w ostatni wieczór, grupy organizują własne apele. Podczas tych wieczornych spotkań jest czas na podziękowania dla tych, którzy włożyli dużo wysiłku w zorganizowanie grupy, pracę w trakcie pielgrzymowania. Duży wkład mają porządkowi grupowi, którzy dbają o bezpieczeństwo w trasie, zespół muzyczny, który w studio pielgrzymkowym grą i śpiewem pomaga w pielgrzymowaniu, szczególne podziękowania są kierowane do tych, którzy chętnie nosili nagłośnienie, a więc tuby i studio, również krzyż i różnego rodzaju emblematy. Dziękuje się również tym pielgrzymom, którzy zgłaszali się do służby ekologicznej pielgrzymki, bagażowym oraz kierowcy ciężarówki wiozącej bagaże pielgrzymów. Nie brakuje podziękowań siostrom ze służby medycznej. Szczególne podziękowania są również kierowane do kapłanów, sióstr zakonnych, kleryków, a przede wszystkim do księży przewodników, którzy dźwigają ciężar odpowiedzialności duchowej i organizacyjnej. Wielu w tym dniu, wieczorne spotkania kończy przed g.21, aby na Apel dojść lub dojechać już na Jasną Górę.

Uprzejmie informujemy, że relacje i zdjęcia z każdego dnia pielgrzymkowego w zależności od możliwości technicznych, zamieszczone będą w godzinach wieczornych lub w najbliższym możliwym terminie.