W celu zamieszczenia świadectwa na stronie prosimy o kontakt
pod adresem:


email: parafia@czermna.pl

Świadectwa - Iwona Bany – Wałbrzych gr. 6

 

Iwona Bany – Wałbrzych gr. 6

Na pielgrzymce pierwszy raz, namówił ją chłopak, który był już na pielgrzymce. - Bałam się, ze nie dam  rady – dzieli się. – Na początku nie mogłam tego ogarnąć, tyle ludzi, śpiew, wiele się działo. Idąc było mi ciężko. Ale z kilometra na kilometr coraz lepiej, piosenek się nauczę, będę śpiewać ze wszystkimi, nowi ludzie. Staram się, mam nadzieję, że już będzie dobrze. Iwona w nadchodzącym roku szkolnym będzie bronić dyplomu w Szkole Muzycznej w klasie skrzypiec oraz pisać maturę. – Idę w intencji pomyślnych egzaminów, niosę również intencję za moją rodzinę, w szczególności za moje dwie młodsze siostry – dodaje.

 

 

 

 

 

Grzegorz Girin – Szczawno- Zdrój gr.6

Na pątniczym szlaku po raz pierwszy. Do uczestnictwa w pielgrzymce zachęcał w parafii ks. inf. Józef Strugarek. Zwracał się do młodzieży tej młodszej i starszej. Grzegorz poczuł się adresatem. – Lubię chodzić, poznawać ludzi, to dla mnie pomyślałem – dzieli się. Od początku szło mi się dobrze, ponieważ mam duży niedowład nóg, po przejściu 15 kilometrów odczuwałem zmęczenie. Zobaczymy jak to będzie dalej. Mam nadzieję, że dojdę. Idę, aby pokazać, że ludzie tacy jak ja, nie do końca sprawni, nie muszą siedzieć bezczynnie i narzekać na swój los. Jest dużo niepełnosprawnych, którzy mogliby sobie pomóc. Tylko promil próbuje, a przecież wytrwałością i systematycznymi ćwiczeniami wiele można zmienić. Modlę się za mojego kolegę Piotra, który złamał kręgosłup. Jeździ na wózku, porusza tylko jedną ręką i to nie do końca swobodnie.- dodaje z troską. Grzegorz ma 35 lat.

 

 

 

 

Malwina Kaczmarek – Szczawno – Zdój gr.6

Już szósty raz na pielgrzymce. Za pierwszym razem poszła ponieważ pracujący w parafii ks. Marek Krysiak zebrał młodzież i zachęcił. Poszła.- Atmosfera na pielgrzymce jest taka, że czeka się na nią cały rok – opowiada Malwina. – Złapałam bakcyla, każdego roku kiedy przychodzi czas wymarszu, idę z radością. Wędruje w szczególnej intencji. – Na pielgrzymce jestem z chłopakiem, będę się modliła o to aby, jeśli tak ma być, poukładało nam się wspólne życie. Jeśli nawet nie mielibyśmy być razem, to niech każdemu z nas dobrze się poukłada. Malwina ma 21 lat, studiuje architekturę krajobrazu.

 

 

 

Marek Staszko – Wałbrzych gr.6

Trzeci raz  na pielgrzymce. – Potrzebowałem tej pielgrzymki, kiedy szedłem pierwszy raz byłem daleko od Kościoła. Pielgrzymka miała umożliwić powrót. – wspomina. – Nie udało się podczas tej pierwszej pielgrzymki, ale to wynikało z mojego charakteru. Dopiero kolejna, druga pielgrzymka przyniosła przełom. Wierzyłem w Pana Boga, ale miałem problem z akceptacją tego, co Kościół głosi, a co dzieje się w życiu codziennym świata, który przecież nas otacza. Na pielgrzymce jest jednak okazja spotkać tych lepszych ludzi. Pod  koniec pielgrzymki poszedłem do spowiedzi, to była spowiedź po dłuższej przerwie, około pięciu może nawet sześciu lat. Skoro szedłem na pierwszą pielgrzymkę wierząc w Boga, druga pielgrzymka przywróciła mnie Kościołowi, to ta obecna, moja trzecia jest dziękczynna oraz w celu utrwalenia mojego światopoglądu. Marek ma 23 lata i studiuje stosunki międzynarodowe.

 

 

Ks. Marek Brożyna – Wałbrzych Przewodnik gr.6

Pielgrzymował około dziesięciu razy, z Bielska-Białej, Krakowa, Warszawy i Łodzi. W pielgrzymce świdnickiej po raz trzeci, a drugi jako przewodnik. Swoją pierwszą pielgrzymkę zapamiętał jako chęć przeżycia młodzieńczej przygody, kierowała nim ciekawość, grał na gitarze więc dodatkowo chciał się wykazać. Ks. Marek ma 33 lata, pochodzi z miejscowości Zelów k. Bełchatowa. – Idę przede wszystkim w intencjach mojej rodziny. – dzieli się. – Za moich rodziców i  rodzeństwo, za tych z których się wywodzę. Ponieważ jest tam choroba, cierpienie, to mnie motywuje, aby się za nich modlić. Jestem daleko od nich, więc chcę choć duchowo być blisko. Pytany o obowiązki przewodnika grupy i pierwsze doświadczenia z pierwszego dnia przyznaje się do obaw jakie mu towarzyszyły. – Miałem zmienne nastawienie, świadomy braków i błędów popełnionych w ubiegłym roku z dużą dozą obawy przygotowywałem się do tegorocznej pielgrzymki. Już w pierwszym dniu okazało się, że nie potrzebnie. Należy wszystko oddać Panu Bogu, to procentuje. Ks. Marek zauważył wiele nowych twarzy na pielgrzymce w swojej grupie, ale również wielu twarzy zabrakło. W pierwszym dniu pielgrzymowania poruszali tematy ogólne o pielgrzymce, czym jest, jaka przyświeca idea i co jest głównym tematem pielgrzymki. Na koniec wyraził nadzieję, że nowy dzień powita słońcem, a deszcz na długie dni ustąpi.

 

W dniach 31.07 – 09.08.2007 r. odbyła się IV Piesza Pielgrzymka Świdnicka na Jasną Górę. Dla nas była to pielgrzymka szczególna. Postanowiliśmy, że w czasie jej trwania powiemy sobie sakramentalne „ Tak”. Dnia 4 sierpnia podczas mszy w parku, w miejscowości Skorogoszcz, w diecezji Opolskiej, zawarliśmy związek małżeński. W Eucharystii. uczestniczyło ok. 700 świdnickich pielgrzymów, ok. 90 przyjezdnych gości (nasze rodziny i przyjaciele), a także mieszkańcy Skorogoszczy. Mszy Świętej przewodniczył ks. Adam Woźniak – ówczesny przewodnik grupy dzierżoniowskiej, a kazanie wygłosił ks. Romuald Brudnowski - główny przewodnik Pielgrzymki. Podczas Eucharystii czuło się skupienie i atmosferę modlitwy. Właśnie modlitwa, przyjęta w naszej intencji Komunia Święta – nie tylko przez nas, naszych najbliższych, ale także przez pielgrzymkowych Braci i Siostry, była dla nas najważniejsza. Ostatnio pewien ksiądz uświadomił nam, że to była wielka łaska, że właśnie tak zaplanowaliśmy nasz ślub. Właśnie tak to postrzegamy – jako wielki dar od Boga, bo piękniejszego ślubu nie mogliśmy sobie wymarzyć. Później jeszcze było wesele, tańce przy muzyce specjalnie powołanego do życia zespołu ‘Czarno-Czarni’– takie zupełnie świeckie jak również religijne. Wszystko w gronie naszych najbliższych i pielgrzymkowej rodziny.

Dla nas zarówno sama ceremonia ślubna jak i wesele było niezapomnianym przeżyciem. Wiemy, że w dniu naszego ślubu setki osób otoczyły nas modlitwą, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Naszym rodzinom, przyjaciołom, znajomym oraz życzliwym osobom dziękujemy za pomoc w przygotowaniu naszej uroczystości, a także za obecność na ślubie i okazane serce – BÓG ZAPŁAĆ.

Miło było w 2008 roku uczestniczyć wspólnie, jako roczne małżeństwo, we mszy świętej w tym samym parku, w którym rok wcześniej zawarliśmy sakrament małżeństwa. Znów mogliśmy poczuć atmosferę przyjaźni i braterstwa. Najbardziej drogocennym prezentem była odprawiona w naszej intencji msza święta. Tego dnia, wspólnie pielgrzymując, szczególnie chcieliśmy podziękować Bogu i Maryi za wszelkie łaski otrzymane w minionym roku i prosić o dalsze błogosławieństwo. Dziś już nie musimy ukrywać, że główną intencją tej pielgrzymki było to, abyśmy zostali rodzicami i mogli cieszyć się naszym dzieckiem. I stało się – Bóg udzielił nam kolejnej łaski. 
W 2009 roku już nie uczestniczyliśmy w pielgrzymce, ale 4 sierpnia udaliśmy się razem z naszą dziesięciotygodniową Zosią, aby podczas mszy świętej w Skorogoszczy podziękować za 2 lata naszego małżeństwa i prosić o dalsze błogosławieństwo. Udało nam się nawet przejść z Zosią (wiezioną w wózku przez ciocie i babcię, które co roku uczestniczą w pielgrzymce) ostatni etap – do Popielowa. Tak się złożyło, że na tym ostatnim etapie ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej niosła nasza grupa 2. Dzięki temu mogliśmy ponieść Maryję choć przez chwilę, powierzając Jej nasze prośby i podziękowania. W Popielowie zostaliśmy do apelu, chłonąc atmosferę pielgrzymkowej radości i braterstwa. Żal nam było wyjeżdżać.

Zawsze szczególnym momentem pielgrzymki było dla nas wejście na Jasną Górę. Po tylu dniach trudu, docieraliśmy w końcu do celu naszej pielgrzymki – do Matki Bożej, aby u Jej stóp złożyć nasze prośby i podziękowania. Radość przysłaniała zmęczenie, zapominaliśmy o bólu, czuliśmy, że jednak warto było ponieść ten trud. Towarzyszył nam też smutek, bo kończył się piękny czas rekolekcji w drodze. Rozpoczynało się normalne życie i prawdziwy wysiłek duchowy, aby nie zgubić gdzieś w codzienności tej radości i zaufania, że Bóg obdarzy nas potrzebnymi łaskami w każdym dniu naszego życia, tak jak obdarzał nas łaskami na pielgrzymim szlaku. Dzięki pieszym pielgrzymkom Jasna Góra stała się dla nas miejscem szczególnym, naprawdę bliskim sercu. Miesiąc przed narodzinami Zosi byliśmy tam, aby prosić o szczęśliwe rozwiązanie. W tym roku nie mogliśmy dojść z pielgrzymami naszej diecezji przed tron Matki Bożej, ale mamy nadzieję, że uda nam się tam wybrać chociaż na 2 dni. Mamy za co Bogu i Maryi dziękować. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu i Matce Najświętszej za dar pielgrzymowania na Jasną Górę.

Ela i Wojtek Chlipałowie z Zosią

Fotografie: Łukasz Pluta